|
www.wiewiorki.fora.pl Specjalistyczne forum o wiewiórkach
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
dorotix
Młoda wiewiórka
Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: wrocław
|
Wysłany: Śro, 24 Lis 2010, 18:35 Temat postu: zwichnięta łapka |
|
|
A dokładniej jeden z palców tylnej łapki... Pimpek wprawdzie nie daje po sobie niczego poznać, normalnie skacze, chwyta wszystko, ale paluszek jest zaczerwieniony i spuchnięty w okolicach stawu. Czy ktoś z Was miał taki problem ze zwierzaczkiem, można mu jakoś pomóc czy jedynie czekać aż samo się zagoi?
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez dorotix dnia Śro, 24 Lis 2010, 18:40, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
melissa1208
Wiewiórka nauczyciel
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro, 24 Lis 2010, 18:39 Temat postu: |
|
|
ja bym poczekala jeden dzien i zobaczyla. jak jest poprawa bym poczekala a jak sie pogozszy bym gnala do weterynarza. ale nie mialam takiego przypadku wiec z praktyki nic Ci doradzic nie moge...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
dorotix
Młoda wiewiórka
Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: wrocław
|
Wysłany: Śro, 24 Lis 2010, 18:46 Temat postu: |
|
|
no właśnie czekam już kilka dni- raz jest naprawdę lepiej, prawie nie widać zmian, a potem znów jest opuchlizna, uspokaja mnie to, że wiewiór ani nie kuleje ani nie oszczędza łapki i może wystarczy trochę cierpliwości... ale liczyłam, że może ktoś wie czy i jak takie zwichnięcia się leczy?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tola
Doświadczona wiewiórka
Dołączył: 02 Paź 2009
Posty: 175
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Śro, 24 Lis 2010, 20:23 Temat postu: |
|
|
nasz Pokraczek miał spuchnięty palec i przeszło mu samo, a wyglądał całkiem groźnie - bo spuchnięty i czerwony, teraz ostatnio Kropka utykała nam na łapkę jak chodziła, ale też wspinała się na kraty i zagoiło się samo. To są nasze doświadczenia ze zwichniętymi łapkami (tylko, że suślimi)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
akka
Wiewiórka admin
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1110
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Śro, 24 Lis 2010, 20:43 Temat postu: |
|
|
Możesz kupić Altacet żel w tubce i smarować kilka razy dziennie.Ale ja jednak pofatygowałabym się do weterynarza zrobić rentgen.Może to jakieś złamanie?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
melissa1208
Wiewiórka nauczyciel
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Sob, 27 Lis 2010, 14:36 Temat postu: |
|
|
a mi sie wydaje ze jakby bylo zlamanie by chociaz troche kulal... ale moge sie mylic... dorotix skoro mowisz ze raz jest prawie dobrze a potem sie pogarsza moze on sie gdzies haczy o cos w klatce? i to nie jest pogarszanie sie stanu tylko na nowo uszkodzenie?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tola
Doświadczona wiewiórka
Dołączył: 02 Paź 2009
Posty: 175
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob, 27 Lis 2010, 16:09 Temat postu: |
|
|
może spróbuj zaobserwować czy on sobie sam nie gryzie tej łapki, u nas pokrak tak robił i podobno niektóre zwierzęta tak potrafią (np. urażą się czymś w łapkę, a potem sobie gryzą tę łapkę, interesują się tym miejscem). Pokrak miał spuchnięty palec - bardzo, nie wyglądało to ciekawie, a lekarz powiedział, że to złamanie natomiast nie można nawet wsadzić takiej łapki w gips
ponieważ łapka najpierw była spuchnięta, a potem już nie, doszliśmy do wniosku że nie może być mowy o złamaniu (kolejność byłaby odwrotna, łapka by puchła i puchła)
palec raz wyglądał dobrze, na drugi dzień znowu paskudnie, aż zauważyliśmy że Pok sam gryzie się w ten palec (dlatego on się nie chciał goić przez dłuższy czas), pilnowaliśmy go w miarę możliwości, żeby sobie nie gryzł palucha i przemyliśmy mu parę razy rivanolem i paluszek się w końcu zagoił.
Kropka miała zwichniętą łapkę - utykała na nią i jak coś jadła, to trzymała tylko w zdrowej, ale potrafiła wejść na klatkę używając tej łapki, dlatego nie wydawało mi się, że to jest złamanie
zachowywała się całkiem normalnie, jadła, biegała
poobserwuj czy on sobie sam jej nie uszkadza teraz, może dlatego paluszek nie chce się zagoić
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tola dnia Sob, 27 Lis 2010, 16:13, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
dorotix
Młoda wiewiórka
Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: wrocław
|
Wysłany: Sob, 27 Lis 2010, 17:17 Temat postu: |
|
|
dziękuję ślicznie za wszystkie odpowiedzi...już odpisuję...hmm... wiewiór zachowuje się tak, jakby nic mu nie było, zupełnie nie przejmuje się i używa łapki normalnie, nie zauważyłam, żeby ją podgryzał... raz się tylko zainteresował, jak posmarowałam mu Altacetem, dlatego dałam spokój... sądzę, że łapka nie goi się za szybko, bo on nadwyręża ją cały czas biegając i skacząc, choć chyba już jest lepiej niż było... staw jest spuchnięty, ale wygląda ciut lepiej... do weterynarza się nie wybieram, bo śmiem wątpić, czy będzie mógł pomóc i tak czy inaczej łapka sama musi się zagoić... sytuacja wygląda podobnie do tej, o której pisała Tola, także mam nadzieję, że jeszcze parę dni i śladu nie będzie...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Tola
Doświadczona wiewiórka
Dołączył: 02 Paź 2009
Posty: 175
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/4 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie, 28 Lis 2010, 14:08 Temat postu: |
|
|
będzie dobrze, ja też jestem zdania, że jeśli nie ma takiej konieczności to należy odpuścić wizytę u lekarza, szczególnie po ostatnim wypadku, kiedy lekarz podczas badania tak mocno nacisnął na pęcherz naszego susełka, że ten pęcherz pękł ... natychmiast trzeba było operować, na szczęście susełek przeżył, ale ile nocy nieprzespanych, całodobowego czuwania, nerwów i łez nas to kosztowało, to tylko my wiemy ... to się nie powinno stać, szczególnie że wszyscy byliśmy świadomi, że dwa miesiące wcześniej susełek miał kamień w przewodzie moczowym i to bardzo duży kamień, który schodził i schodząc, na pewno poranił pęcherz, więc wiedząc o tym, nie powinno się tak mocno naciskać lub w ogóle dotykać to miejsce, do tej pory żałuję, że go nie powstrzymałam, na szczęście Różowy żyje i to jest najważniejsze, ale ja cały czas mam żal do siebie, że pojechałam wtedy na tę wizytę ...
od operacji minęły już dwa miesiące, Różyk ma cały czas rany na brzuszku, te ranki się sączą, ma strupki, gryzie się i jest mocno znerwicowany, nie chcę nikogo zrazić do chodzenia do lekarzy, ale jeśli nie ma na sto procent takiej potrzeby, lepiej poobserwować i poczekać aż się wyleczy samo .... my pojechaliśmy wtedy do lekarza, bo Różyk gryzł się po nóżkach i lekarz podejrzewał, że może coś nie tak jest z pęcherzem, żałuję bardzo, zwłaszcza, że Różyk miał mieć robione usg dwa dni później i to badanie pokazałoby czy jest chory pęcherz czy nie ....
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tola dnia Nie, 28 Lis 2010, 14:12, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|